Po pół roku funkcjonowania systemu kaucyjnego Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło sukces: 1,6 mld zebranych butelek i puszek, 62 tys. punktów zwrotu w całym kraju, w tym 13 tys. lokalizacji z automatami, oraz rosnące zaangażowanie małych sklepów. W komunikacie resortu podkreślono także, że kaucja ogranicza porzucanie opakowań w przestrzeni publicznej. To wszystko prawda, ale MKiŚ zapomina o negatywnych skutkach, w tym podwyżkach cen za wywóz odpadów dla mieszkańców.

System kaucyjny można by uznać za skuteczny dopiero wtedy, gdy obok liczby zwrotów korzystny byłby także jego całkowity bilans: środowiskowy, ekonomiczny, logistyczny i społeczny. A tego na razie nie widzimy.

Sukces zbiórki nie oznacza automatycznie sukcesu całego systemu

Ministerstwo słusznie wskazuje, że system kaucyjny pozwala zebrać czystszy, bardziej jednorodny surowiec. To ważne, bo butelki PET i puszki zebrane oddzielnie mają większą wartość recyklingową niż odpady wydobywane później z pojemników komunalnych. System ma także pomóc w realizacji wysokich poziomów selektywnej zbiórki: 77% od 2025 r. i 90% od 2029 r. Nie ma jednak na razie pewności, że to ma miejsce.

Resort zapewnia, że system kaucyjny sprawia, że mniej śmieci zostaje porzuconych w przestrzeni publicznej. To znów tylko częściowo prawda. Zmniejszenie ilości odpadów w środowisku dotyczy tylko odpadów opakowaniowych objętych systemem kaucyjnym. Pozostałe nadal trafiają na pobocza dróg, miejskie trawniki i do lasu, ponieważ żadnego faktycznie skutecznego systemowego rozwiązania w tym zakresie nie wypracowano.

Opakowania znikają z systemu komunalnego razem z pieniędzmi

Najpoważniejsza ciemna strona systemu kaucyjnego dotyczy finansów gmin i instalacji komunalnych. Przed powstaniem systemu kaucyjnego wartościowe frakcje, takie jak PET i aluminium, trafiały do systemu odpadów komunalnych. Po wysortowaniu były sprzedawane jako surowce wtórne, a przychody z tej sprzedaży pomagały bilansować koszty gospodarki odpadami.

System kaucyjny to zmienił. Najbardziej wartościowe, lekkie i stosunkowo łatwe do recyklingu opakowania wypływają z systemu komunalnego do osobnego obiegu obsługiwanego przez operatorów kaucyjnych. Z punktu widzenia jakości recyklingu może to być korzystne. Z punktu widzenia finansów samorządowych — zdecydowanie nie.

Przykładem może być sytuacja opisana przez Trojmiasto.pl. Zakład Utylizacyjny obsługujący Gdańsk i Sopot odnotował w I kwartale 2026 r. spadek ilości PET: bezbarwnego o ok. 33%, niebieskiego o 41%, a zielonego o 51%. Miało to przełożyć się na spadek przychodów ze sprzedaży surowców o ok. 700 tys. zł, a roczna utrata przychodów może przekroczyć 8 mln zł. Podobne zjawisko sygnalizuje Eko Dolina obsługująca Gdynię. Spółka wskazuje na spadek liczby butelek PET i puszek aluminiowych trafiających do instalacji, a potencjalny roczny ubytek przychodów szacuje nawet na 2,5 mln zł.

W rezultacie w Gdańsku od 1 kwietnia 2026 r. opłaty za wywóz odpadów wzrosły o ok. 25%, a jako jedną z przyczyn urzędnicy wskazywali właśnie system kaucyjny. Podobnie postąpiły lub zamierzają postąpić inne miasta. Czyli nasz wysiłek polegający na odnoszeniu opakowań do sklepów lub automatów zostanie “nagrodzony” podwyżkami opłat. A samorządy nadal będą dysponować jeszcze skromniejszymi środkami, co będzie skutkowało ogólnie mniejszą dbałością o czystość.

Znów wychodzimy przed szereg

Eksperci wskazują, że system kaucyjny to efekt tzw. goldplatingu – nie jest wymagany a MKIŚ wprowadziło go przedwcześnie.

Przepisy unijnego rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR) wymagają wprowadzenia systemów kaucyjnych przede wszystkim jako narzędzia do osiągnięcia bardzo wysokich poziomów selektywnej zbiórki butelek plastikowych i puszek metalowych; obowiązek jest powiązany z progami zbiórki (80%) oraz celem zbiórki do 2029/2030 r. (90%). Państwa członkowskie mają wdrażać system kaucyjny albo wykazać równoważny efekt innymi środkami, przy spełnieniu minimalnych wymogów organizacyjnych określonych w PPWR. Czyli dopiero w 2030 pod warunkiem nie osiągnięcia odpowiedniego poziomu zbiórki może zaistnieć konieczność stworzenia systemu kaucyjnego.

Szacuje się, że do tego czasu możemy jako kraj niepotrzebnie wydatkować nawet kilka miliardów złotych.

Koszty wysokie i często zdublowane

Wprowadzenie i obsługa systemu kaucyjnego kosztuje niemało. I nie są to jedynie koszty ekonomiczne, ale również środowiskowe. W dodatku, wprowadzenie systemu kaucyjnego nie ogranicza konieczności działania komunalnych systemów odbioru. Samochody nadal jeżdżą, instalacje nadal mają koszty stałe, ludzie nadal pracują. Teraz dodatkowo obok dotychczasowych śmieciarek pojawił się transport opakowań kaucyjnych z punktów zbiórki do sortowni, które są nierzadko oddalone o wiele kilometrów, przez co emisja spalin i tym samym ślad węglowy wzrasta.

W komunikacji publicznej system kaucyjny bywa przedstawiany jako rozwiązanie niemal bezkosztowe: konsumenci oddają opakowania, środowisko zyskuje, ulice są czystsze, recykling rośnie, a operatorzy działają non profit. Ministerstwo zapewnia, że nieodebrane kaucje nie są dywidendą ani premią dla operatorów, lecz mają finansować działanie i rozwój systemu. Niestety resort nie odnosi się szczegółowo do pytań o efektywność kosztową, przejrzystość przepływów finansowych, koszty logistyki, realny ślad środowiskowy transportu opakowań czy wpływ systemu na finanse gmin.

Myślisz, że masz jeszcze czas na wdrożenie PPWR?

Sprawdź, ile go naprawdę zostało:

Czas do wejścia w życie PPWR coraz bliżej, ale wciąż masz realny wpływ na to, jak Twoja firma się przygotuje. Sprawdź, co dokładnie Cię dotyczy i jakie działania warto zaplanować już teraz, zamiast działać pod presją:

Dołącz i zyskaj jasny obraz zmian oraz praktyczne wskazówki od ekspertów.

Wstęp wolny dla Klientów Eko Cykl po wcześniejszej rezerwacji. Ilość miejsc jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.